A raczej szczeniakowe, no ale chyba tak się nie mówi. Ale dosłownie, dziś Steff miała szczeniakowy wybryk. Już wcześniej Mamilli walnęła dwie czy trzy takie niespodziewajki. Dobrze że na podłogę... Choć raz do łóżeczka... Czyli wietrzenie dupska jeszcze długo będzie zawieszone.
Mamilla wcale nieudolna nie jest. Steff złośliwa może i też nie... Ale jak jest okazja uciec z goła dupcią to ucieka, no i zdarza się że ucieknie troszkę dalej i Mamilla nie zdąży pokrowca na tyłek założyć dziecku, dziecko kuca i ło... kałuża! Mamilla ledwo dobiega aby uchronić Trollikową łapkę przed "myju myju".
Dziś Trollson z rana sikał i sikał... Mamilla gaciorków dziecku nie nałożyła a tu już znów mokro. Po czwartej zmianie Mamilla z rezygnacją poddała się na 3 minuty. O te trzy minuty Mamilla się spóźniła, na podłodze za Steff pojawił się czekoladowy kopczyk. Kurde. Czy Mamilla ma dziecko czy szczeniaka? Jak tak dalej pójdzie to w mieszkaniu zagoszczą papierowe dywany, albo Steff dostanie pieluchy dla dorosłych, żeby starczyło na cały dzień. O!
I jak gdyby nigdy nic...